ZAWODOWI NACIĄGACZE
Zdolność perswazji, znajomość psychologii, przeszywające, miłe spojrzenie, uśmiech, setki komplementów – to połowa sukcesu. Druga połowa polega na znalezieniu kilku zdesperowanych bezrobotnych i naciągacze zbierają żniwo.

Ogłoszenie w gazecie: Praca po przeszkoleniu, wykształcenie wyższe lub średnie, firma X – poza numerem telefonu komórkowego nic więcej nie podano. W dobie dużego bezrobocia kuszące staje się nawet tak lakoniczne ogłoszenie o pracy. Następny krok to rozmowa telefoniczna. Słyszymy znów mało konkretów i miły głos: – Wie pan, to może być praca na całe życie, branża finansowa (...), nie będziemy bić piany przez telefon, musimy się spotkać. Miejsce spotkania – jedna z krotoszyńskich restauracji, a tam około dziesięciu zainteresowanych osób, głównie z naszego powiatu. Panie z wykształceniem ekonomicznym, kilku studentów. Wchodzą dwaj dobrze ubrani mężczyźni i zaczynają od słów: – Jak dobrze państwa widzieć, robienie z państwem interesów to sama przyjemność. Jaka punktualność, zadziwiające, że państwo już są. To znaczy, że się nadajecie.

Zapłacisz – będziesz pracował

Zaczyna się prezentacja, ciągle w miłej atmosferze, do przedstawienia dochodzi wątek z biografii przyszłych pracodawców (jeśli można ich tak nazwać). Firma nazywa się X, sprzedaje produkty finansowe (polisy ubezpieczeniowe, indywidualne konta emerytalne, OC, itp.). Po prezentacji, pokazującej, jaka jest wspaniała i jak wiele obaj panowie jej zawdzięczają, następuje punkt kulminacyjny. Prowadzący mówią, że wszyscy obecni nadają się do tej pracy. – To wy będziecie tworzyć biura firmy na waszym terenie to wy zostaniecie dyrektorami tych oddziałów regionalnych! – mówi człowiek, który rzucił pracę w policji, aby robić to, co robi. Jednak każdy przyszły pracownik musi spełnić jeden warunek – wykupić jedną z polis oferowanych przez firmę X, czyli wpłacić ok. 1500 zł!

Pochylcie się po pieniądze

Oczywiście to jest nasza polisa na życie, a pieniądze zwrócą się w mgnieniu oka. Gra psychologiczna trwa dalej. Zadaniem nowych pracowników jest właściwie tylko wciąganie kolejnych osób do współpracy. Za to dostają prowizję. Tworzą drzewo, każda kolejna osoba wprowadza następne i następne. – Mówię wam to działa, ja już jestem w tym od sześciu lat. W policji nigdy nie odłożyłbym pieniędzy, nie żyłbym na takim poziomie, jak teraz – mówi z dumą mężczyzna prezentujący ofertę. W podjęciu decyzji mają pomóc hasła: – Zechciejcie podnieść te pieniądze; Przeszkolimy was za darmo: Nigdy nie zostaniecie sami; Dyrektor Generalny w zeszłym roku otrzymał 700 tys. zł premii, Znajdźcie do września 5 osób, a już w październiku na wasze konta będą wpływały pieniądze. A na koniec: – Z wami albo bez was, ten wózek i tak pojedzie, i to od Was zależy, czy zarobicie poważne pieniądze!

Kasa za naiwnych

Prowadzący mówią, że prawie zawsze 80 procent boi się zaryzykować. – Wszyscy chcą tylko ciepłych posadek na etacie, ale mówię wam: oni nigdy nie zarobią tyle, co wy! Po godzinnym przemówieniu człowiek, który chce być naszym przyjacielem, a nie przełożonym, dodaje. – Dobrze, nie męczę was już, napijmy się soku. Jeśli ktoś ma pytania, odpowiem na wszystkie, praca z wami to sama przyjemność. Ociera czoło, na twarzy ma uśmiech. Czy już policzył, ile może zarobić na tej grupce zdesperowanych bezrobotnych?

(mencli)



KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

treść:
podpis:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami czytelników
Rzeczy Krotoszyńskiej. Redakcja rzeczkrotoszynska.pl
nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.




Znowu trafiliscie do Radio Centrum, nie ma co
mendi (27.08.2004 12:08)


REKLAMA

[ Powrót do strony głównej ]