ZASZCZUCI PRZEZ DZIENNIKARZY
Nie będziemy przypominali straszliwej tragedii dwojga młodych krotoszynian, zakończonej w listopadzie samobójstwem gdzieś w lasach pod Koszalinem. Faktem jest jednak, że ich rodzice boją się otwierać drzwi obcym.

Już nie mam siły! Jak tak dalej pójdzie, to nie dam rady i będzie kolejna tragedia – opowiada płacząca kobieta dwojgu dziennikarzy Rzeczy. Nagle dzwonek do drzwi wejściowych. Strach w oczach. – Idź, zobacz kto to – mówi do córki wyraźnie przestraszona matka. Po chwili dziewczynka wraca i drżącym głosem odpowiada: – Jakiś pan, mamo, nie znam go! Idę z matką do drzwi, żeby dodać odwagi. Uff, to tylko jakiś domokrążca prosi o wsparcie.

Tym razem nie telewizja.

Myślałam, że wystarczy

Niedawno wzięłam udział w jednym programie. Pani redaktor nawet tak jakoś podtrzymała mnie na duchu. Trzy dni ze mną rozmawiała o różnych sprawach. Także o tej tragedii. Myślałam, że to wystarczy. A teraz znowu...

Matka jednego z dwojga samobójców jest na krawędzi załamania nerwowego. Musi dalej żyć, bo ma dla kogo. Malutki synek nie rozumie jeszcze, dlaczego jego mamusia ciągle płacze. Starsza córka dzielna, ale też umęczona i potrzebująca wsparcia.



Zadzwoniłam do was, a wcześniej na policję, bo już nie wiedziałam, co robić – szlocha zrozpaczona kobieta. – Tyle że na policji powiedzieli, że nie mogą pomóc.

Podinspektor Włodzimierz Szał jest właśnie w terenie z jedną z ogólnopolskich telewizji – Ja muszę wykonywać swoje obowiązki i jako rzecznik prasowy komendy krotoszyńskiej uznaję prawo prasy do uzyskania informacji na te tematy, o których wolno mi mówić. Sądzę jednak, że teraz rodziny tych dwojga nieszczęsnych młodych ludzi najbardziej potrzebują spokoju – mówi policjant. – Na razie nie ma żadnych podstaw do interwencji. Nie dobijają się do drzwi, nie niepokoją bezpośrednio – kończy rzecznik krotoszyńskiej komendy.

Hieny z kamerą

Codziennie chodzę na cmentarz. Muszę. Czuję taką potrzebę. Więc poszłam. Tam na mnie czekali. Z kamerą. Prosiłam, żeby dali mi spokój. Błagałam. Bez rezultatu. Dziennikarz tylko stwierdził, że mają prawo filmować. Innym razem stali i filmowali, jak wychodziłam z kościoła. Boję się teraz opuszczać dom – urywa szlochając nieszczęsna matka. – Ale na cmentarz muszę...

Rzeczywiście, prawo prasowe pozwala na wiele. Istnieją jednak liczne – pisane i niepisane – ograniczenia działań dziennikarza. Te granice to etyka dziennikarska czy też zwykła ludzka przyzwoitość. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich co roku przyznaje antywyróżnienia – Hieny Roku. Dziennikarze pewnej telewizji, zachowujący się tak arogancko wobec kobiety straszliwie potraktowanej przez życie, powinni być do tej nagrody co najmniej nominowani. Co gorsza, telewizja, o której mowa, utrzymywana jest z naszych podatków. Dziennikarze tej telewizji także. Nie jestem pewien, czy chcę opłacać z moich pieniędzy takie indywidua. Ludzie mediów mają jeden podstawowy cel: sprawiać, żeby ten świat stawał się bardziej zrozumiałym i chociaż trochę lepszym. Tu nie chodzi tylko o nagranie materiału i otrzymanie honorarium. To także olbrzymia odpowiedzialność.

Nie wytrzymał presji

W 1994 roku pewien fotograf otrzymał największe dziennikarskie wyróżnienie – Nagrodę Pulitzera. Za fotografię przedstawiającą umierające sudańskie dziecko, do którego zbliża się sęp. Okazało się później, że dziecko umarło z wyczerpania.

Różne krążyły domysły. Fotograf twierdził, iż zaraz po zrobieniu zdjęcia wezwał śmigłowiec do umierającego, lecz środowisko dręczyło pytanie, czy aby nie sekundę za późno. Czy powinien fotografować.

Być może dziecko było nie do uratowania. Autor zdjęcia nie wytrzymał jednak presji środowiska, a może także wyrzutów sumienia. Wkrótce potem popełnił samobójstwo.

Nikomu z koleżanek i kolegów nie życzę takich dylematów. Ani tego, by zamieniali się w dziennikarskie hieny lub sępy.

Tomasz Chudy

Rzecz Krotoszyńska, 8/517, 23 lutego 2005 r.



KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

treść:
podpis:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami czytelników
Rzeczy Krotoszyńskiej. Redakcja rzeczkrotoszynska.pl
nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.




kiedyś to była cenzura i ok, cz to było lepiej
porto (25.02.2005 09:02)





Wiecej wiadomosci o plywaniu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ktoś (26.02.2005 19:02)





Takie są prawa mediów, któres mają prawo interesować się tematem. A ten temat jest nie do końca wyjaśniony. Dziwne że nikt nie jest winny, każdy udaje greka, ale przecież ktoś musiał zawinić. Rodzice też. Wy też żeście się po temacie przeslignęli a teraz robicie wielki alarm
krys. (24.02.2005 16:02)


REKLAMA

[ Powrót do strony głównej ]