KRÓTKO, ALE RZECZOWO!
Na pytania Rzeczy odpowiada Jerzym Piotrowski – starszy Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Krotoszynie.

Dlaczego aktualny król kurkowy, czyli zwycięzca brackiego strzelania, jest zwalniany z podatku od nieruchomości?

To stara tradycja. W Krotoszynie uchwała przedwojennego samorządu zwalniała kurkowego króla z podatków miejskich (tak się je wówczas nazywało), podobnie było w całym kraju. W ten sposób doceniano zasługi bractw kurkowych. Do tej tradycji wróciły rady miast i gmin po 1989 r., w wolnej Polsce. W gruncie rzeczy chodzi o kwoty naprawdę symboliczne, przynajmniej u nas.

Czy krotoszyńskie Kurkowe Bractwo Strzeleckie jest przez gminę dotowane?

Jak wiele innych stowarzyszeń, dostajemy w roku 2 tys. zł i całą tę kwotę przeznaczamy na unowocześnianie strzelnicy.



Ile pieniędzy Wasze bractwo wydało dotąd na ten obiekt?

Bardzo trudno wyliczyć, bo Urząd Rejonowy przekazał nam go jako kompletną ruinę. Od lat wszystkie składki na niego przeznaczamy, dajemy też dużo własnej pracy. Strzelnica służy wszystkim mieszkańcom. W ciągu roku organizujemy tam otwarte zawody aż siedem razy. Udostępniamy ją nieodpłatnie szkołom około dwudziestu razy w roku. Na zasadzie współpracy korzystają też z obiektu strażacy. To oczywiście nie wszystko.

Jak przystało bractwu z tradycjami patriotycznymi, nie opuszczacie lokalnych uroczystości. Jesteście zauważalni – zawsze ze sztandarem, w pięknych mundurach. Podobno są niezwykle drogie?

Na początku każdego roku dostajemy z gminy terminarz imprez i uroczystości i staramy się we wszystkich uczestniczyć. A co do munduru – to legendy. Koszt umundurowania, razem z kapeluszem i krawatem, nie przekracza 500 zł.

Rzecz Krotoszyńska, 8/517, 23 lutego 2005 r.



KOMENTARZE CZYTELNIKÓW

treść:
podpis:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami czytelników
Rzeczy Krotoszyńskiej. Redakcja rzeczkrotoszynska.pl
nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Brak komentarzy
REKLAMA

[ Powrót do strony głównej ]